2006-09-29 - Wisła – Iraklis - ONLY IN POLISH
Gra błędów i paradoksów - tak najtrafniej można określić dyscyplinę, jaką jest piłka nożna. Obserwując poczynania krakowskiej Wisły w meczu rewanżowym Pucharu UEFA, oprócz radości z awansu do fazy grupowej można dobitnie przekonać się, jak wiele w tej grze jest umiejętności piłkarzy i trenerów, a jak dużo przypadkowości i szczęśliwego zbiegu okoliczności.

Pamiętamy, w jakich okolicznościach Wisła straciła przed rokiem w ostatnich sekundach awans do prestiżowej Ligi Mistrzów. Po dwunastu miesiącach role się odwróciły. To wiślacy wydarli awans w doliczonym czasie gry greckiemu zespołowi. Stawka o wiele niższa niż przed rokiem, ale niewątpliwie sukces, dzięki któremu obejrzymy co najmniej  cztery mecze grupowe i może jeszcze coś więcej.

Z grupy pięciozespołowej awans do dalszych gier uzyskają trzy najlepsze drużyny i oby Wisła była wśród nich.

Przed tygodniem  Wisła zwalnia z pracy Dana Petrescu, co spotyka się z powszechnym oburzeniem. Żałują odejścia trenera przede wszystkim ci zawodnicy, którzy najczęściej występowali w podstawowym składzie, a dotychczas pomijani w wyjściowej jedenastce liczą, że przyjście nowego trenera zwiększy ich szanse na grę. I tak się dzieje w większości  klubów  na całym świecie.

Petrescu od pewnego czasu pomijał w składzie m.in. Cantoro i rekonwalescenta Baszczyńskiego. Niemal pewne było, że nowy trener Okuka w pierwszej kolejności da szanse tym piłkarzom. Tak  też się stało.

Podobnie uczynił Rumun z krnąbrnym Niko Mijajloviciem z którym nie mógł poradzić sobie Jerzy Engiel, Werner Liczka  czy nocny patrol policji w Krakowie.

Sukces ma wielu ojców i tak też będzie w przypadku awansu do Wisły.

Gdzie byłby dziś Mijajlović czy Cantoro, gdyby nie zmiany na stanowisku trenera? Gdzie byłaby Wisła, gdyby nie zmiany trenerów? Każdy będzie miał inną odpowiedź.

Dla mnie pierwszym wygranym jest Dan Petrescu. Przygotował tak drużynę, że ta odjechała w dogrywce Grekom, postanowił wyciągnąć rękę do Niko, a ten odpłacił się wspaniałym golem.

Drago Okuka miał zbyt mało czasu, żeby czegokolwiek nauczyć piłkarzy, ale przywrócenie do pierwszej jedenastki Cantoro, zdobywcy bramki dającej awans, okazało się trafione. Na siłę można by doszukiwać się innego sposobu na grę zaproponowanego przez serbskiego szkoleniowca, ale byłaby to teza mocno naciągana.

Jedną ze składowych każdego sukcesu w sporcie jest przypadek. Ważne, aby zostały zachowane właściwe proporcje między umiejętnościami a szczęściem.

90% umiejętności i 10% szczęścia, a nie na odwrót - to daje szanse na osiąganie sukcesów.

Szczęścia nie da się wytrenować w przeciwieństwie do umiejętności i na tym powinniśmy się skupić.